Sałatka z Pieczarkami Marynowanymi – Moja Rodzinna Receptura, Która Zawsze Się Udaje
Są takie smaki, które teleportują cię w czasie. Dla mnie jednym z nich jest właśnie smak tej sałatki. Pamiętam jak dziś, kiedy jako mała dziewczynka podkradałam z miski kawałki pieczarek, zanim mama zdążyła wymieszać wszystko z majonezem. Ta sałatka z pieczarkami marynowanymi była na każdym rodzinnym zjeździe, na każdych imieninach cioci Krysi i na każdej Wielkanocy. To więcej niż jedzenie, to kawałek mojej historii. I chociaż próbowałam w życiu setek wymyślnych sałatek, to właśnie ta prosta, trochę PRL-owska w swoim charakterze kompozycja, zawsze smakuje mi najbardziej. Może to sentyment, a może po prostu dowód na to, że w prostocie tkwi siła.
Dzisiaj chcę się z Wami podzielić tym przepisem. To nie jest jakaś wielka tajemnica kulinarna, ale przez lata dopracowałam go do perfekcji. Wiem, jak sprawić, żeby cebula nie zdominowała całości, co zrobić, żeby sos był idealnie kremowy i jakie dodatki sprawiają, że ta klasyczna sałatka z pieczarkami marynowanymi nabiera zupełnie nowego charakteru. To jest po prostu przepis na sałatkę z pieczarkami marynowanymi, który zawsze się udaje.
Co będzie potrzebne do szczęścia?
Lista składników jest śmiesznie prosta i pewnie większość z nich macie gdzieś w kuchennych szafkach. To właśnie uwielbiam w tej potrawie, że jest totalnie bezpretensjonalna. Żadnych udziwnień, żadnych składników, których trzeba szukać w specjalistycznych sklepach. Po prostu czysta, domowa klasyka.
Oto co musisz przygotować:
- Pieczarki marynowane – jeden duży słoik, tak z 300-400g po odsączeniu. Ja wolę te mniejsze, w całości, ale krojone też dadzą radę. Ważne, żeby były dobrej jakości.
- Jajka – ze 4 sztuki. Najlepiej od szczęśliwej kury, bo żółtko ma wtedy piękny kolor. Ugotowane na twardo, rzecz jasna.
- Cebula – jedna, ale porządna. Czerwona jest łagodniejsza i ładniej wygląda, ale zwykła żółta też jest super.
- Kukurydza z puszki – jedna puszka. Niektórzy jej nie dają, ale dla mnie ta słodycz idealnie przełamuje kwaśność pieczarek.
- Majonez – tutaj nie ma żartów, musi być dobry! Ze 3-4 czubate łyżki. Można pomieszać z jogurtem, ale raz na jakiś czas można zaszaleć.
- Odrobina musztardy – ja daję jedną łyżeczkę sarepskiej. Podkręca smak sosu, to taki mój mały sekret.
- Sól i pieprz – koniecznie świeżo mielony, bo ma zupełnie inny aromat. Sypcie do smaku.
- Pęczek szczypiorku – dla koloru i świeżości. Siekamy na sam koniec.
No to do dzieła, czyli jak to wszystko połączyć
Samo przygotowanie to bułka z masłem. Najwięcej czasu zajmuje ugotowanie i wystudzenie jajek, reszta to już chwila moment. Pamiętam, jak kiedyś robiłam tą sałatkę na ostatnią chwilę przed przyjściem gości. Stres był, ale się udało, bo to naprawdę jest sałatka z pieczarkami marynowanymi na szybko.
Zaczynamy od pieczarek. To jest absolutnie kluczowe: trzeba je BARDZO, ale to bardzo dobrze odsączyć z zalewy na sitku. Kiedyś się spieszyłam, zrobiłam to byle jak i następnego dnia moja sałatka z pieczarkami marynowanymi dosłownie pływała w wodnistej mazi. Koszmar. Jak już są suche, kroimy je w plasterki albo ćwiartki, zależy jak duże są i jak lubicie.
Teraz jajka. Ugotowane na twardo studzimy, obieramy i kroimy w kostkę. Nie za drobną, niech będzie je czuć. Jajka to podstawa wariantu znanego jako sałatka z jajkiem i pieczarkami, nadają całości takiej fajnej, kremowej tekstury.
Cebula. Moja zmora. Zawsze płaczę przy krojeniu, ale mam na to sposób. Kroję ją w drobną kosteczkę, a potem przelewam na sitku wrzątkiem. To zabija jej nadmierną ostrość i sprawia, że jest łagodniejsza w smaku. Po sparzeniu od razu pod zimną wodę, żeby nie zmiękła za bardzo i odsączyć. To naprawdę zmienia wszystko. Kukurydzę też oczywiście odsączamy z zalewy.
Wszystkie pokrojone składniki – pieczarki, jajka, cebulę i kukurydzę – wrzucamy do dużej miski. W mniejszej miseczce mieszamy majonez z musztardą. Jeśli chcecie lżejszą wersję, to teraz jest moment, żeby dodać trochę jogurtu naturalnego. Tak przygotowany sos dodajemy do reszty i mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem. I mieszamy znowu. I próbujemy. I znowu doprawiamy. Aż będzie idealnie. Na koniec wsypujemy posiekany szczypiorek, zostawiając trochę do dekoracji.
I teraz najważniejsze: cierpliwość. Gotowa sałatka z pieczarkami marynowanymi musi trafić do lodówki na co najmniej godzinę. Smaki muszą się „przegryźć”. Ja najczęściej robię ją wieczorem, a następnego dnia jest po prostu idealna.
Jak ja kombinuję z tym przepisem
Podstawowa wersja jest super, ale czasami lubię poeksperymentować. To jest fantastyczna baza do tworzenia nowych smaków. Jak mam ochotę na coś bardziej sycącego, to powstaje u mnie genialna sałatka z pieczarkami marynowanymi i kurczakiem. Dodaję po prostu pokrojoną w kostkę, usmażoną lub ugotowaną pierś z kurczaka. Pasuje idealnie.
Innym razem dodaję starty na grubych oczkach żółty ser. To już wersja na bogato, taka sałatka z pieczarkami marynowanymi majonezowa w pełnej krasie, ale co tam, czasem trzeba.
A jak już jesteśmy przy dodatkach, to pokrojony w kostkę ogórek konserwowy też robi robotę! Dodaje fajnej chrupkości i dodatkowej kwaśnej nuty. Czasem dorzucę też puszkę zielonego groszku, bo czemu nie. Ta prosta sałatka z pieczarkami marynowanymi naprawdę wiele zniesie.
Dla tych, co na diecie, też jest opcja. Sałatka z pieczarkami marynowanymi bez majonezu jest możliwa! Wystarczy zastąpić go gęstym jogurtem greckim, doprawić dobrze musztardą, solą, pieprzem i odrobiną soku z cytryny. Też jest pyszna, choć to już trochę inna bajka.
Można też zaszaleć z zieleniną. Koperek, natka pietruszki, a ja czasem dla szaleństwa dorzucam parę listków młodych ziół, które znajdę w ogrodzie. Oczywiście trzeba wiedzieć co się zbiera, żeby nie pomylić jadalnych roślin z czymś trującym, na przykład podagrycznik jest super, ale trzeba go dobrze rozpoznać. To już wersja dla odważnych!
Do czego pasuje ta sałatka?
Odpowiedź jest prosta: do wszystkiego. Serio. Jest idealna na imprezowy stół, obok wędlin i innych przekąsek. Świetnie sprawdza się jako dodatek do mięsa z grilla. Ja ją uwielbiam po prostu z kawałkiem świeżego chleba na kolację. Czasem robię z niej pastę do kanapek, dodając więcej jajek i rozdrabniając wszystko widelcem. Ta uniwersalność to jej ogromna zaleta.
Można ją podawać jako dodatek do obiadu, zamiast tradycyjnej surówki, albo jako samodzielne danie. A jak zostanie trochę po imprezie (co zdarza się rzadko), to na drugi dzień smakuje jeszcze lepiej. Zresztą, każda sałatka z pieczarkami marynowanymi jest najlepsza po nocy w lodówce.
Przechowujcie ją w lodówce, w szczelnie zamkniętym pojemniku, maksymalnie do 3 dni. Chociaż u mnie nigdy tyle nie wytrzymuje.
Mam nadzieję, że ten mój trochę sentymentalny przepis przypadnie Wam do gustu. To jest dowód na to, że nie potrzeba skomplikowanych technik i drogich składników, żeby stworzyć coś naprawdę pysznego. Czasem najlepsze jest to, co najprostsze i co kojarzy się z domem. Ta sałatka z pieczarkami marynowanymi jest dokładnie taka. Smacznego!
Jeśli szukacie innych inspiracji, w sieci jest mnóstwo świetnych miejsc. Aby odkryć więcej przepisów kulinarnych, warto zajrzeć na sprawdzone blogi. Dużo wiedzy o polskiej kuchni znajdziecie na portalach tematycznych, a po dalsze inspiracji na zdrowe posiłki również warto sięgnąć do internetowych źródeł.



