Kultura

Co To Biseksualizm? Definicja, Mity i Wspieranie Osób Biseksualnych

Co To Biseksualizm? Moja Podróż, Mity i Prawda o Byciu Sobą

Zaczęło się od prostego pytania i wielkiego zamieszania

Pamiętam to jak dziś. Miałem naście lat, siedziałem w swoim pokoju i przewijałem internet, a w głowie kołatało mi się jedno, uporczywe pytanie: co to biseksualizm? Niby znałem słowo, ale kompletnie nie rozumiałem, co ono tak naprawdę znaczy. W szkole nikt o tym nie mówił, w domu temat tabu. Czułem pociąg do dziewczyn, to było jasne, ale… no właśnie, było jakieś „ale”. Zauważyłem, że potrafię zawiesić oko także na chłopakach. I to mnie przerażało. Czy coś jest ze mną nie tak? Czy jestem jedyny? Ta niewiedza była straszna. Dlatego dzisiaj, po latach, chcę opowiedzieć o tym, czym jest ta orientacja, bo zrozumienie, co to biseksualizm, jest pierwszym krokiem do akceptacji – zarówno siebie, jak i innych.

Mówiąc najprościej, jak się da, biseksualizm to pociąg romantyczny, emocjonalny albo seksualny do osób więcej niż jednej płci. I tyle. A zarazem aż tyle. To znaczy, że ktoś taki jak ja może zakochać się w kobiecie, mężczyźnie, albo w osobie, która nie identyfikuje się z żadną z tych płci. To pięknie pokazuje, jak skomplikowana i cudownie różnorodna jest ludzka natura. Dla mnie osobiście odkrycie, co to biseksualizm, było jak zdjęcie ogromnego ciężaru z pleców. Nagle wszystko zaczęło mieć sens.

To, co jest super ważne i co często umyka, to fakt, że ta orientacja to całe spektrum. To nie jest tak, że pociąg do różnych płci jest zawsze 50/50 i nigdy się nie zmienia. U mnie to wyglądało jak sinusoida. Były miesiące, kiedy interesowały mnie głównie dziewczyny, a potem przychodził czas, że to faceci zaprzątali mi głowę. Na początku myślałem, że to dowód na to, że jestem niezdecydowany. Bzdura. To właśnie ta płynność jest częścią tego, kim jestem. Zrozumienie tego to klucz do pojęcia, co to biseksualizm w całej jego okazałości. I nie, to nie jest żaden wybór. Nikt nie wstaje rano i nie decyduje: „a, dzisiaj będę biseksualny”. Pytanie, czy biseksualizm jest wyborem, jest po prostu źle postawione. To jest część ciebie, tak jak kolor oczu. Wiedza o tym, co to biseksualizm, to nie kwestia wyboru, ale odkrycia.

Często też ludzie mylą to z panseksualizmem. Sam przez to przechodziłem. Zastanawiałem się, jaka jest różnica między biseksualizmem a panseksualizmem. Mówiąc w skrócie, osoby panseksualne często mówią, że płeć nie ma dla nich żadnego znaczenia w pociągu – zakochują się w człowieku. Dla wielu osób biseksualnych, w tym dla mnie, płeć jest jednym z czynników, który może wpływać na pociąg, ale nie ogranicza go do jednej opcji. To subtelna różnica, ale dla niektórych bardzo ważna. To kolejny dowód na to, jak precyzyjnie staramy się opisać nasze uczucia. Zgłębianie tego, co to biseksualizm, to nieustanna nauka o niuansach ludzkiej duszy. Ignorowanie tych subtelności sprawia, że pełne zrozumienie tego, co to biseksualizm, staje się niemożliwe.

Kiedyś czytałem o historii tego pojęcia i to było fascynujące. Na początku w ogóle nie chodziło o orientację, a o biologię. Dopiero później nauka zaczęła rozumieć to jako coś, co dzieje się w głowie i sercu. Dzisiejsza biseksualizm definicja jest o wiele szersza i obejmuje też pociąg do osób niebinarnych, co jest super, bo pokazuje, że idziemy do przodu. To elastyczność i pojemność tego terminu jest jego siłą. Dlatego, gdy ktoś mnie pyta, co to biseksualizm, zawsze odpowiadam, że to przestrzeń, w której miłość nie zna sztywnych granic. Poznanie tego, co to biseksualizm, wymaga otwartej głowy.

Te wszystkie bzdury, które słyszałem. Mity do kosza.

Och, gdybym dostawał złotówkę za każdy stereotyp, który usłyszałem na swój temat, byłbym już chyba milionerem. Te mity o biseksualizmie są nie tylko głupie, ale i cholernie krzywdzące. One budują mur niezrozumienia i prowadzą do bifobii, nawet w samej społeczności LGBTQ+. Serio. Czas się z nimi rozprawić, żeby ludzie w końcu zrozumieli, co to biseksualizm, a nie powielali jakieś farmazony z internetu.

„To na pewno tylko taka faza przejściowa”. Ile ja się tego nasłuchałem… „Eksperymentujesz, zanim wybierzesz, czy wolisz chłopaków czy dziewczyny”. To jedno z tych zdań, które ranią najbardziej, bo totalnie unieważnia twoje uczucia. To tak, jakby ktoś powiedział ci, że twoja miłość jest nieprawdziwa, na próbę. Dla mnie i dla milionów innych osób to nie jest żadna faza. To jest to, kim jesteśmy, na stałe. Takie gadanie sprawia, że młodzi ludzie, którzy dopiero odkrywają, co to biseksualizm, czują się zagubieni i nieważni. To po prostu okrutne.

„Aha, czyli jesteś chciwy i na pewno zdradzasz”. Ten mit jest tak absurdalny, że aż śmieszny. A potem przestaje być śmieszny, kiedy widzisz, że ludzie naprawdę w to wierzą. Moja orientacja nie ma nic wspólnego z moją moralnością ani zdolnością do bycia w monogamicznym, wiernym związku. Jestem w stanie kochać jedną osobę i być jej wiernym, tak samo jak osoba hetero czy homo. Pociąg do więcej niż jednej płci nie oznacza, że muszę być ze wszystkimi naraz. To jest po prostu obraźliwe i pokazuje kompletny brak zrozumienia dla tego, co to biseksualizm. Wierność to kwestia charakteru, a nie orientacji. Naprawdę trzeba to jeszcze tłumaczyć w dzisiejszych czasach?

„To pewnie jakaś choroba psychiczna”. Ten argument to już totalny odlot i powrót do średniowiecza. Pamiętam, jak kiedyś ktoś w internecie próbował mi wmówić, że powinienem się leczyć. Ręce opadają. Wszystkie poważne organizacje na świecie, jak WHO czy APA, mówią jasno: żadna orientacja seksualna nie jest chorobą. To naturalny wariant ludzkiej tożsamości. Pytanie, czy biseksualizm to choroba, nie powinno w ogóle padać. Zamiast tego powinniśmy pytać, jak wspierać ludzi, żeby czuli się dobrze ze sobą. Wiedząc, co to biseksualizm, wiemy też, że to po prostu zdrowy i normalny kawałek ludzkiego doświadczenia.

Jest jeszcze jeden mit, który jest bardzo podstępny. Chodzi o tzw. wymazywanie biseksualizmu (bi-erasure). To się dzieje cały czas. Jak jestem w związku z dziewczyną, ludzie zakładają, że jestem hetero. Jakbym był z facetem, uznaliby mnie za geja. Moja biseksualność staje się niewidzialna. To jest strasznie frustrujące, bo czujesz, jakby część ciebie była ciągle ukryta albo ignorowana. Brakuje nas w filmach, w książkach, w historii. To sprawia, że czujesz się samotny. Walka z tym wymazywaniem jest kluczowa, żeby społeczeństwo wreszcie pojęło, co to biseksualizm i dało nam przestrzeń do bycia sobą w pełni. Dopiero wtedy będziemy mogli mówić o prawdziwym zrozumieniu tego, co to biseksualizm.

Jak to jest być bi? Odkrywanie siebie, a nie szukanie objawów

Cały proces zrozumienia, co to biseksualizm dla mnie osobiście, był jedną wielką podróżą. Nie było żadnego konkretnego dnia, w którym doznałem olśnienia. To był raczej powolny proces składania puzzli, uświadamiania sobie drobnych rzeczy, uczuć, spojrzeń. Nie ma czegoś takiego jak „objawy” biseksualizmu, bo to nie jest grypa. To jest tożsamość. Pytanie „jak rozpoznać biseksualizm?” powinno brzmieć raczej „jak pozwolić sobie na odkrycie, kim jestem?”. To podróż, która u każdego wygląda inaczej i to jest w niej piękne. Dla mnie zrozumienie, co to biseksualizm, było procesem, a nie jednorazowym wydarzeniem.

Moje doświadczenia były bardzo płynne. Pamiętam, jak w liceum byłem szaleńczo zakochany w dziewczynie, a kilka lat później na studiach moje serce zabiło mocniej dla kolegi z roku. Czy to znaczyło, że moja orientacja się zmieniła? Nie. To znaczyło, że moja orientacja jest na tyle szeroka, że mieści w sobie te wszystkie uczucia. To, co oznacza biseksualizm, to właśnie ta pojemność serca. Nie ma żadnej listy kontrolnej i pytań typu „jakie są oznaki biseksualizmu”. Jeśli czujesz pociąg do więcej niż jednej płci, to wystarczy. To twoje uczucia są najważniejsze, nie żadne zewnętrzne definicje. Czasami zastanawianie się, co to biseksualizm, to po prostu pierwszy krok do zaakceptowania siebie takim, jakim się jest.

Społeczeństwo niestety lubi szufladki. I te szufladki często wyglądają inaczej dla kobiet i mężczyzn. Słyszałem od moich biseksualnych koleżanek, że ich orientacja jest często traktowana jako coś „modnego” albo jako występ dla męskich oczu. Totalny absurd. Kiedy są w związku z facetem, wszyscy mówią, że „w końcu się zdecydowały” i są hetero. Kiedy są z kobietą, automatycznie stają się lesbijkami. Ich biseksualność jest wymazywana. Zrozumienie, jakie są prawdziwe biseksualizm u kobiet objawy – a raczej doświadczenia – to po prostu słuchanie ich, a nie wciskanie w stereotypy. Te stereotypy zaciemniają to, co to biseksualizm dla nich naprawdę znaczy. Wiedza o tym, co to biseksualizm, pomaga to zwalczyć.

U facetów jest z kolei inna presja. Biseksualny mężczyzna często spotyka się z oskarżeniami, że tak naprawdę jest gejem, tylko boi się przyznać. To wynika z jakiejś toksycznej mieszanki homofobii i bifobii. Czujemy presję, żeby wybrać stronę. Być „prawdziwym” facetem (czyli hetero) albo „przyznać się” do bycia gejem. Nie ma miejsca na bycie pośrodku. To prowadzi do ukrywania się, do stresu, do poczucia izolacji. Zrozumienie, jakie są biseksualizm u mężczyzn cechy, a właściwie ich doświadczenia, wymaga odrzucenia tych głupich stereotypów. Nasza orientacja jest tak samo prawdziwa i ważna. Ignorowanie tego jest zaprzeczeniem tego, co to biseksualizm. Pełne zrozumienie, co to biseksualizm, musi obejmować wszystkie te doświadczenia.

Wyzwania, bifobia i to, jak naprawdę można pomóc

Bycie osobą biseksualną to często życie na skrzyżowaniu. Z jednej strony mamy heteronormatywny świat, który nie do końca nas rozumie. Z drugiej, czasem nawet w społeczności LGBTQ+ można poczuć się obco. Ta podwójna dyskryminacja jest realna i bardzo bolesna. Czujesz się „za mało hetero” dla jednych i „za mało homo” dla drugich. To prowadzi do ogromnego stresu i poczucia samotności. To właśnie bifobia, czyli uprzedzenia wobec biseksualizmu, jest jednym z największych wyzwań. Dlatego tak ważne jest, by mówić o tym, co to biseksualizm, głośno i wyraźnie, by walczyć z niewidzialnością.

Bifobia i wymazywanie mają realny wpływ na zdrowie psychiczne osób biseksualnych. Statystyki są niestety brutalne – mamy wyższy wskaźnik depresji, zaburzeń lękowych czy myśli samobójczych niż osoby hetero i homoseksualne. To nie dlatego, że z biseksualizmem jest coś „nie tak”. To dlatego, że ciągła presja, by się określić, by pasować do jakiejś szufladki, by udowadniać swoją tożsamość, jest po prostu wykańczająca. Dlatego widzialność jest tak cholernie ważna. Im więcej będziemy o sobie mówić, tym normalniejsze się to stanie. Każdy artykuł, który tłumaczy, co to biseksualizm, każdy film z biseksualnym bohaterem, to mała cegiełka do budowy lepszego, bardziej akceptującego świata. Musimy pokazywać, co to biseksualizm oznacza w praktyce, w codziennym życiu.

Więc jak można pomóc? Jak być dobrym sojusznikiem? To prostsze niż myślisz. Po pierwsze – uwierz nam. Kiedy ktoś mówi ci, że jest biseksualny, po prostu to przyjmij. Nie kwestionuj, nie mów „a może to tylko faza”. Po prostu słuchaj. Edukuj się, czytaj takie teksty jak ten, żeby zrozumieć, co to biseksualizm i z czym się mierzymy. Reaguj, kiedy słyszysz bifobiczne żarty albo komentarze. To naprawdę wiele znaczy. Bycie sojusznikiem to nie wielkie gesty, to codzienna postawa szacunku i wsparcia. To jest prawdziwe wsparcie dla osób nieheteronormatywnych. Działanie, które pokazuje, że rozumiesz, co to biseksualizm, jest cenniejsze niż tysiąc słów.

Jeśli sam/a jesteś osobą biseksualną i szukasz wsparcia, pamiętaj – nie jesteś sam/a. Są w Polsce organizacje, które mogą pomóc. Miejsca takie jak Kampania Przeciw Homofobii (KPH) czy Lambda Warszawa oferują grupy wsparcia i pomoc psychologiczną. Poszukaj lokalnych grup, forów internetowych. Czasem rozmowa z kimś, kto przechodzi przez to samo, jest najlepszym lekarstwem. A jeśli czujesz, że presja jest zbyt duża, nie bój się szukać pomocy u terapeuty, który rozumie specyfikę naszych doświadczeń. To żaden wstyd. Troska o swoje zdrowie psychiczne jest kluczowa. Możesz też znaleźć pomocne zasoby na stronach o zdrowiu psychicznym i radzeniu sobie z trudnościami. Prawdziwe zrozumienie, co to biseksualizm, obejmuje także dbanie o siebie.

Co to biseksualizm? To po prostu część tego, kim jesteśmy

Na koniec dnia, biseksualizm jest po prostu jedną z wielu pięknych odsłon ludzkiej seksualności. To dowód na to, że miłość i pociąg nie mieszczą się w ciasnych, czarno-białych ramkach. Jesteśmy częścią tej tęczowej mozaiki od zawsze, nawet jeśli historia próbowała nas wymazać. To, co to biseksualizm, to nie tylko definicja z podręcznika. To historie, doświadczenia i uczucia milionów ludzi na całym świecie. Bez nas obraz ludzkiej różnorodności byłby niepełny.

Akceptacja biseksualizmu to coś więcej niż tylko tolerancja. To krok w stronę świata, gdzie nie musimy wybierać między „hetero” a „homo”. Gdzie możemy po prostu być sobą, bez tłumaczenia się i udowadniania. Ta orientacja rzuca wyzwanie sztywnym normom i przypomina nam, że ludzkie serce jest o wiele bardziej skomplikowane i pojemne, niż nam się wydaje. Zastanawiając się, co to biseksualizm, tak naprawdę otwieramy się na głębsze zrozumienie miłości w ogóle.

Dlatego tak ważne jest, byśmy dalej o tym rozmawiali, edukowali i dzielili się swoimi historiami. Każda rozmowa, która pomaga komuś zrozumieć, czym jest ta orientacja, to małe zwycięstwo. To budowanie świata, w którym nikt nie będzie musiał przechodzić przez to, co ja kiedyś – siedzieć samotnie w pokoju i w strachu wpisywać w wyszukiwarkę pytanie „co to biseksualizm?”. Mam nadzieję, że kiedyś odpowiedź na to pytanie będzie dla wszystkich oczywista: to po prostu miłość. To fundamentalne, by każdy wiedział, co to biseksualizm, i czuł się dzięki temu bezpieczniej.